Perfekcyjność – cecha, która czasem przeszkadza bardzo w codziennym życiu i … dzierganiu. Muszę się z tego ciągle leczyć. Chciałabym, żeby wszystko wyglądało idealnie. Staram się, wkładam w to serce i i duszę i ciało. Wiadomo, ręka nie zawsze każde oczko wykona perfekcyjnie, nie jest przecież zaprogramowaną maszyną. Poza tym materiał, z którym pracujemy nie zawsze jest idealnie równy, tej samej grubości itp. Ale dzięki temu powstaje coś niepowtarzalnego. I dzięki temu wiem, że każda ręcznie wykonana rzecz, choć nie tak idealna jak spod maszyny, ma ślady indywidualnego wykonania. Każdy przedmiot, będzie delikatnie inny, choćby na pierwszy rzut oka wygląda tak samo. I może właśnie ta niedoskonałość kryje w sobie najwięcej piękna.

Taka refleksja pojawiła się po tym, jak kolejny raz pracowałam z włóczką typu zpagetti. Jest fajna, gruba, przyjemna w dotyku bawełna. Zawsze denerwowały mnie różne grubości pasm w motku. Tak się w niektórych zdarza i czasem powstaje rzecz, w której sploty różnią się bardzo i to mi trochę przeszkadza. Tym razem udało mi się trafić na motki o wiele lepsze, gdzie pasma różniły się grubością tylko nieznacznie. Kilka rzeczy z nich już powstało, pokażę jeszcze wazon zpagetti. Prosty, minimalistyczny, ascetyczny, inspirowany stylem skandynawskim.

wazon zpagetti by Dwa Guziki wazon-zpagetti-grey4-byDwaGuziki

wazon zpagetti czy butelka na napój?

Znalazłam dla niego jeszcze inne zastosowanie – oryginalna butelka na ciepły lub zimny napój 😉